Zapraszamy na spektakl duetu Kalauz/Schick „CMMN SNS PRJCT” w sobotę, 19.05.2012, godz. 19:00, Centrum Kultury Zamek, Sala pod Zegarem Więcej...
Idąc na „Jeden dzień” po obejrzeniu zwiastunu widz spodziewa się może niezbyt oryginalnej ale za to sympatycznej historyjki o początkującej pisarce Emmie (w tej roli naprawdę niezła Anne Hathaway) oraz nieco napuszonym i niedojrzałym, lecz mimo to zdolnym do prawdziwej przyjaźni Dexterze (Jim Sturgess). Spotykają się przez wiele lat jako przyjaciele i choć iskrzy między nimi od samego początku to wydaje się, że muszą po prostu dojrzeć do bycia razem. Historia jest więc raczej banalna i opowiedziana przez amerykańskie kino nieraz (bo film wbrew pozorom nie jest wcale produkcji brytyjskiej lecz amerykańskiej) – jednak osoba duńskiej reżyserki Lone Scherfing (twórczyni ujmującego komediodramatu Włoski dla początkujących) zdaje się gwarantować zgrabną formę filmu oraz sporą dawkę lekkiego, słodko-gorzkiego humoru.
I tu pierwsza uwaga – film to … melodramat. Decydując się na pójście do kina dobrze jest mieć tego świadomość. Jeśli szuka się sposobu na pokonanie jesiennej chandry czy filmu który wprawi w dobry humor u progu przyjemnego wieczoru we dwoje, to lepiej rozważyć czy chcemy fundować sobie refleksję nad przemijalnością miłości i kruchością ludzkiego życia.
Oglądając perypetie Em i Dexa nie sposób momentami się nie uśmiechać a ukazanie na ekranie specyfiki lat dziewiędziesiątych(z lekkim przymrużeniem oka – bo ostatecznie talk showy z odzianymi w lateks dziewczynami w klatkach nie były chyba jedynym aspektem kultury tych lat), sprawi, zę niejeden z dzisiejszych 30-40 latków pomyśli z nostalgią o nieco kiczowatych latach w których dorastał. Zaletą filmu na pewno będą dobre zdjęcia, wprost zachęcające do udania się w podróż do Wielkiej Brytanii czy Paryża (ukłon w stronę Francuza Benoît Delhomme). Dobrze poradzono sobie również ze stylizacją aktorów – bohaterowie filmu są ukazywani w końcu w przeciągu 20 lat, a zwłaszcza w przypadku Ann Hatheway ma się wrażenie, że dorasta w oczach i z młodziutkiej okularnicy w ubraniach z second handu staje się elegancką i pewną siebie kobietą.
Dużo dobrych rzeczy można o tym filmie powiedzieć – natomiast jego niespójność jest właściwie jedyna złą, ale sprawia, że nie da się go uznać za udaną produkcję. „Jeden dzień” jest mocny we fragmentach zabawnych, nakręconych z lekkości i finezją . Tam gdzie jednak reżyserka próbuje ukazać sytuacje dramatyczne ma się wrażenie fałszu i powierzchowności w ujęciu tematu. Trudno się jednak spodziewać, że zobaczymy coś poruszającego głębią analizy gdy w ciągu 1,5 godziny mamy do czynienia ze śmiercią na raka, alkoholizmem, narkomanią, zmarnowanym życiem, zdradą małżeńską i tragiczną śmiercią pod kołami ciężarówki. Drażnią pseudofilozoficzne refleksje nad życiem – tam można by pozostawić niedomówienie.
Zakończyć można by znów nieśmiertelną piosenką Gawlińskiego :„Myślę że nie stało się nic”. Film Lone Schering nie zapisze się raczej w pamięci jako dzieło przełomowe czy porywające, z drugiej jednak strony nie będzie się chyba żałować pieniędzy wydanych na bilet. A mając w pamięci poprzednie dokonania reżyserki, jak również bardziej udane fragmenty „Jednego dnia” , z nieśmiałą nadzieją „tańcząc i wódkę pijąc” pozostaje czekać na jej następny film.
Jeden dzień (One day)
Gatunek: melodramat
Reżyseria: Lone Scherfig
Scenariusz: David Nicholls
Na podstawie książki o tym samym tytule Davida Nichollsa
Obsada:
Anne Hathaway Emma Morley
Jim Sturgess Dexter Mayhew
Patricia Clarkson Alison Mayhew
Ken Stott Steven Mayhew
Romola Garai Sylvie Cope
Rafe Spall Ian Whitehead
Georgia King Suki Meadows
Jodie Whittaker Tilly
Emilia Jones Jasmine (2007 i 2011)
Matthew Beard Murray Cope
| ©2012 StanSkupienia | biuro@stanskupienia.pl |