Czekam na swą kolej,
Choć liczę, że mnie ominie
Wyliczanka, ale pewnie nie
Ominie, co ma nadejść, przyjdzie
Czekam na swą kolej,
Ale jakbym zawsze miał już
Żyć, oglądam niebo,
Widzę kwiaty; po lewej, za oknem,
Wiem, że jest staw, bo słyszę,
Że kumkają żaby jakbym
Słyszał żaby wieczorami i
Świerszcze w inne noce
Wyliczanka nie dotyczy mnie
Wędruję wiecznie po rżysku
Wiecznie widzę gwiazdy
Na czarnym stosie nieba:
Wenus, Kasjopeja
A tam Wielki Wóz, choć mnie nie
Ominie, wierzę, że jednak może być
Inaczej, że się pojawi wybawiciel,
Jak czytałem i zdejmie sznur, i poprowadzi
Tam, gdzie zjawia się słońce; jestem wiecznym –
Trwaniem podczas oczekiwania na
Rozwój wydarzeń: poprowadzą,
Przystawią lufę i wystrzelą. Nie
Będzie do dołu z wapnem spadać
Zwykłe ciało, nie rozpadnie się w
Zbiorowym dole materia.