Nasze propozycje

  • Spotkanie z Krzysztofem Vargą w Meskalinie 17 V 2012 o godzinie 19:00 wokół jego nowej książki Trociny Więcej...
  • Zapraszamy na spektakl duetu Kalauz/Schick „CMMN SNS PRJCT”sobotę, 19.05.2012, godz. 19:00, Centrum Kultury Zamek, Sala pod Zegarem Więcej...

  • UKŁADY RÓWNOLEGŁE. GEGO/MAZIARSKA/TROCKEL - Artystyczny przystanek w Starym Browarze od 8 marca do 26 sierpnia 2012 Więcej...



Teatr o kinie – kino w teatrze

Biały szejk to już trzecia teatralna adaptacja dzieła filmowego reżysera należącego do włoskich klasyków, dokonana przez włoskiego reżysera Guido Maifrediego w Poznaniu. Tym razem na warsztat wzięta została opowiedziana w 1952 przez Frederico Felliniego, historia zadurzenia młodej mężatki Wandy w znanym bohaterze tzw. fumetti popularnych obrazkowo-fotograficznych romansów Fernando Rivoli, odtwórcy tytułowej roli Białego Szejka. To opowieść nie tylko o  wpływie ówczesnej kultury popularnej i  straconych złudzeniach, ale i zaskakująco ironiczny, jak na włoskiego twórcę, obraz włoskiego społeczeństwa lat ’50 .  Zresztą w czasie spektaklu nie trudno było odnieść wrażenie, że podobna historia mogłaby się wydarzyć również dziś i w Polsce – wystarczy pomyśleć o władzy jaką mają współcześni celebryci nad masową wyobraźnią.

Zrobić kino w teatrze, to wyzwanie dosyć karkołomne, z którym poradzili sobie całkiem nieźle reżyser do spółki ze scenografką. Autorka scenografii i kostiumów Daniéle Sulevic, zaproponowała interesujacy i spójny obraz, który zdominowały plakaty z filmów Felliniego oraz wielka rolka taśmy filmowej – swoisty podest dla autorów. W pamięć zapadły również przerysowane dekoracje filmowe pojawiające się w w scenach z planu filmowego – takie jak chociażby iście bizantyjski w charakterze wielbłąd, którego dosiadł Biały Szejk czy żaglówka – miejsce romantycznego tête á tête Wandy i Fernando. Udany był również zabieg wprowadzenia przez reżysera na scenę postaci samego Federico Felliniego, reflektującego nad istotą sztuki filmowej. Natomiast sposób zmiany fragmentów scenografii – utrzymany w konwencji wnoszących i wynoszących rekwizyty pracowników ekipy filmowej na dłuższą metę okazał się być nieco męczący. Pochwalić należy natomiast towarzyszącą perypetiom bohateów oryginalna muzykę Bruno Coli z fragmentami oryginalnych kompozycji Nino Roty, która dodała szczyptę nostalgii do spektaklu.

Spore zasługi dla osatecznego sukcesu przedstawienia wnieśli niewątpliwie sami aktorzy – nieśmiała prowincjuszka Wanda (Marta Szumiel), irytujacy ale i budzący współczucie Ivan Cavalli (Waldemar Szczepaniak), na wpół wielki amant na wpół prostaczek Biały Szejk (Mirosław Kropielnicki) i wreszcie świetny w swej roli Ildefons Stachowiak jako Frederico Fellini. Największą sympatię i rozbawienie wśród widzów wzbudzili chyba jednak  słusznie, Tadeusz Drzewiecki i Andrzej Lajborek, czyli przekomiczni w swych rolach Portier i Boy Hotelowy/Plażowicz.

Biały szejk to znakomity sposób na spędzenie zimowego popołudnia i oderwanie się od nieco szarej rzeczywistości. To również dobra propozycja dla tych których teatr odstrasza swą powagą i niezrozumiałością (by nie powiedzieć nudą). Wielbiciele Felliniego z pewnością nie odnajdą w Białym Szejku wiernej adaptacji filmu – spodziewać się powinni raczej ironicznej parafrazy. Wszyscy inni liczyć mogą na blisko dwie godziny zabawnej, lekkiej a przy tym inteligentnej rozrywki, czyli tego czym według opinii wielu, przynjmniej od czasu do czasu, powinnien być teatr.




KT

Nick:
Tresc: