Kryminał znad Tybru – Konklawe Fabrizio Battistelli

Historia młodego kawalera Riziero Pietracuty, który po zakończeniu kariery wojskowej nieco przypadkowo trafił do pracy w watykańskich urzędach rozgrywa się w cieniu wielkiej papieskiej polityki. Gdy w tajemniczych okolicznościach zginie jeden z wyższych urzędników, nasz bohater wplątany zostaje w aferę kryminalną, której rozwiązanie wymagać będzie stawienia czoła rozlicznym niebezpieczeństwom i odbycia licznych podróży zarówno po Italii jak i poza jej granicami. W tle zaś trwać będzie tytułowe konklawe, na którego wyniku zaważyć mogą dokonania młodego Riziero. Wydarzy się wiele, zwłaszcza jak na stosunkowo skromną objętość książki (nieco ponad dwieście stron).
O ile klimat Italii osiemnastowiecznej udało się autorowi (nota bene profesorowi socjologii na rzymskim unwersytecie La Sapienza) oddać nader przekonywująco, to tempo akcji pozostawia czasem sporo do życzenia, a opisy scen erotycznych trącą lekką grafomanią. Z tych zdecydowanie najsłabszych momentów powieści Battistelli mógłby śmiało zrezygnować z pożytkiem dla książki i dla czytelnika, któremu oszczędzonoby sceny, w której Riziero objechał językiem kontury pępuszka, a potem wsunął go do środka małej i ciemnej jaskini (sic!). Kolejny dowód na to, iż czasem w literaturze niedopowiedzenie jest najlepszym rozwiązaniem.
Pamiętać należy, że Konklawe, według zapewnień wydawcy należy do gatunku „powieści kryminalno-przygodowej”. Faktycznie bliżej mu do powieści z gatunku płaszcza i szpady (choć Dumasowi w żaden sposób nie dorównuje), niż do typowego krymianału. Może tłumaczy to poniekąd, dlaczego sama konstrukcja intrygi kryminalnej wydaje się być nieco … pozbawiona finezji. Niestety miłośnik historii nie znajdzie w tej książce zbyt wielu informacji o epoce – pojawiają się one fragmentarycznie, nie zawsze będąc czytelnymi dla polskiego odbiorcy.
Podsumowując, Konklawe choć nie charakteryzuje się specjalnie wartkim tempem akcji, a czasem drażni naiwnością w opisie scen erotycznych, jest pozycją interesującą przede wszystkim z uwagi na miejsce i czas akcji, a także ze względu na gatunkowy miks. Do przeczytania w długi zimowy wieczór z pewnością się nadaje – choć nie jest to raczej pozycja, która na długo zajmie nasze myśli. Docenić można jednak sam fakt, iż Konklawe przybliża polskiemu czytelnikowi klimat odleglej w czasie i przestrzeni Italii.
KT