Pytanie "O czym właściwie jest ten film?" postawione odnośnie akurat tego dzieła wydaje się być bezzasadne. Oczywiście jest to opowieść o"Żelaznej damie" brytyjskiej polityki, premier Margaret Thatcher. Myliłby się jednak ten, kto do kina wybrałby się z nadzieją na obejrzenie filmu biograficznego. W istocie Żelazna dama to, choć bezsprzecznie wybitna, ale jednak opowieść o starości i rozrachunkach z przeszłością dokonywanych u kresu życia – wydaje się nawet że losy Margaret Thatcher stają się tu pewnym symbolem funkcjonującym w o wiele ogólniejszej refleksji nad wagą naszych wyborów zarówno w życiu zawodowym jak i prywatnym.
Współczesna proza czeska o ile nie wydaje się aż tak nieznana, budzi jednak zazwyczaj jedno z trzech skojarzeń: Hrabal, Kundera, Topol. Mało. Jednym z tych wartych poznania jest Tomáš Zmeškal, laureat m.in. Europejskiej Nagrody Literackiej.
W zimowy wieczór warto wybrać się do Teatru Nowego by w kameralnej atmosferze Trzeciej Sceny obejrzeć sztukę Hanocha Levina pt. Poper. Komedia z piosenkami w interpretacji Any Nowickiej.
Idy marcowe to według kalendarza rzymskiego święto boga wojny Marsa przypadające 15 marca – to tę datę wybrali w 44 r p.n.e. spiskowcy z Brutusem na czele by zamordować Juliusza Cezara. Taki tytuł nosi również najnowszy film George’a Clooney’a, który od 3 lutego możemy oglądać na ekranach kin – z pewnością nie bez przyczyny reżyser wybrał tytuł jednoznacznie kojarzący się z krwawą i nie przebierającą w środkach walką o władzę.
Na pozór miła konwersacja, najpierw o synach, potem po trosze o niczym (o tulipanach w wazonie, o szarlotce według przepisu teściowej, etc.) powoli przeradza się w krwawą jatkę. Potyczki słowne i złośliwości zdają się nie mieć końca. Wojna na słowa, miny, gesty. Prawdziwa wojna domowa.
„Potrzeba było zaledwie minuty i dwudziestu dziewięciu sekund, aby wyłonić zwycięzcę tegorocznej Nagrody Goncourtów – Michela Houellebecqa” –wyznaje Didier Decoin, a Bernard Pivot w „Le Journal du Dimanche” pisząc o Mapie i terytorium konstatuje: „To ważne dzieło, przynoszące zaszczyt literaturze francuskiej”.
Mówi się, że o gustach się nie dyskutuje (w popkulturowej wersji brzmi to mniej więcej „kobiety są z Wenus a mężczyźni z Marsa – więc ich światy nie mogą się spotkać”). Różnice pomiędzy obiema płciami najostrzej ujawniają się nie wiedzieć czemu w galeriach handlowych – tu spór dotyczyć może całego wachlarzu zagadnień – od sensowności parogodzinnych wędrówek po wyprzedażach po wybór wieczornej rozrywki (czytaj: seansu w multipleksie). I choć czasem strony idą na kompromis (lub jedna z nich idzie), to spór nie kończy się przed filmem, a trwa również długo po wyjściu z kina. Ponieważ do jednej opinii dojść nie sposób – poniżej ocena nowego filmu Guy’a Ritchiego Sherlock Holmes: Gra cieni z dwóch niezbyt spójnych punktów widzenia – recenzenta i recenzentki.
Jedynym co pamiętasz ze szkolnych lekcji historii jest powtarzanie do znudzenia przyczyn chrztu Polski? Wybierz się do kina na "Gdzie jest krzyż? by spojrzeć na naszą historię z bardzo dużym przymrużeniem oka.
Już od paru lat polskie (i europejskie) księgarskie półki są okupowane przez kryminały z mroźnej i dalekiej (jeśli nawet nie geograficznie, to z pewnością kulturowo) Skandynawii. Co początkowo miało w sobie posmak fascynującej nowości idącej w parze z eleganckim minimalizmem języka i sprawnie skonstruowaną, nie stroniącą od refleksji społecznej fabułą, z czasem zaczęło być nieco nużące. Nawet najbardziej zagorzałego wielbiciela literatury kryminalnej nie przechodzi już dreszczyk emocji na widok kolejnej pozycji „nowej królowej/króla szwedzkiego/norweskiego” kryminału. Teraz pojawia się włoska propozycja, Konklawe Fabrizio Battistellego. Wydaje się ona być ożywczym powiewem, który nie dość że przeniesie nas w zimowy wieczór do ciepłej Italii, to jeszcze zainteresuje sekretami papieskiej polityki w osiemnastym wieku.
Najnowsze dzieło Agnieszki Holland, nota bene polski kandydat do Oskara, to film, który szokuje brutalnością scen, trzyma w napięciu, a nade wszystko porusza do głębi. „Mocne” kino, które warto zobaczyć. Historia Lwowa i jego mieszkańców zainspirowana książką Roberta Marshalla In The Severs of Lvov.
Film "W ciemności" został nominowany do Oskara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny, dlatego postanowiliśmy zaproponować jeszcze jedną recenzję, żeby ocenić szansę filmu na wygraną. Ogłoszenie wyników nastąpi 26 lutego. Czy Agnieszka Holland otrzyma złotą statuetkę? Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Najlepiej iść do kina i samemu się przekonać, czy film zasługuje na wygraną. Na razie publikujemy recenzję, która krytycznie odnosi się do filmu.
Monarchy. Nazwa wieloznaczna, raczej trudna do wyszukania w Internecie jako coś innego niż monarchia i to najczęściej brytyjska. Tym razem jednak chodzi o coś zupełnie innego.
Zaczęło się. Nowy gatunek poetycko muzyczny – płytomik. Tak zowie się forma najnowszych wierszy Szczepana Kopyta do muzyki, którą skomponował wraz z Piotrem Kowalskim. I powstał Buch, wiersze dla palących i niepalących. Zdecydowanie natomiast nie dla ludzi zadowolonych z warunków, jakie oferuje kapitalizm. Im podmiot liryczny Bucha szykuje gorzkie gromkie brawa.
Ten film nie porwie widza w szaleńczy latynoski pęd – to obraz, który raczej uwiedzie refleksyjnością i elegancją, pozwalając nieśpiesznie smakować dopracowane sekwencje ujęć. Seans może stać się przyjemnością, gdy uda nam się odłożyć na półkę wyobrażenie o takim kinie, w którym wartka akcja stanowi o być albo nie być filmu. Tu trzeba zwolnić.
Teatr Nowy postanowił po raz kolejny zapytać, gdzie leżą granice miedzy poszczególnymi gatunkami sztuki i przeniósł film twórcy o niepodważalnym autorytecie na teatralne deski. Gra z konwencjami i pytanie o rolę i recepcję „uznanej tradycji” we współczesnej kulturze w klimacie Italii lat ’50 – okazały się być przepisem na dzieło zabawne i żywo przyjmowane przez publiczność, a przy tym zachecające do refleksji.
Mamy w rękach debiutancki tom Tomasza Bąka będący zwieńczeniem ostatniej edycji konkursu im. Klemensa Janickiego, którego nagrodą jest wydanie książki poetyckiej. Jak mocny, jak ciekawy jest to debiut? Książka, która ukazała się nakładem WBPiCAK – wydawnictwa, mającego w swoim dorobku takie tomy, jak m.in. Dwa fiaty Justyny Bargielskiej (Nagroda literacka Gdynia 2010), Język korzyści Kiry Pietrek ( Debiut roku – Silesius 2011), Buch Szczepana Kopyta (nominacja do Paszportu „Polityki” 2012, rozstrzygnięcie 17 stycznia 2012) – choć jeszcze przecież nieopierzonego autora, czasem wzbija się naprawdę wysoko.
W lutym 2010 roku na srebrnym ekranie pojawił się film Walentynki – komedia romantyczna made in USA, w której śmietanka hollywoodzkich aktorów wciela się w postacie, przeżywające 14 lutego rozmaite perypetie. Ich cel jest jeden – w myśl zasady, że all you need is love, jest nim znalezienie miłości. Jest styczeń 2011 i przeżywam swoiste déjà vu, bo w filmie Sylwester w Nowym Jorku widzę tych samych aktorów, wciąż szukających miłości (a czasem też sensu życia, którym zazwyczaj i tak okazuje się miłość) - i tylko zamiast dekoracji z serc mamy serpentyny i fajerwerki.
Długo oczekiwana i mocno reklamowana premiera „Turystów” w reżyserii Leny Frankiewicz już za nami. Przyszedł czas na pierwsze oceny. Pierwsze co przychodzi na myśl to pochwały dla młodej scenografki Melanii Muras. Jednak już sam fakt rozpoczęcia recenzowanie spektaklu od chwalenia scenografii wskazuje na pewne wątpliwości.
Rock? Każdy wie. Muzyka, która kiedyś dawała takiego czadu, a i dziś potrafi nieźle kopnąć. Kwintesencja? Ktoś powie ‘Led Zeppelin, Pink Floyd, King Crimson, stary, to był rock!’. Spieszy się z osobą numer jeden nie zgodzić osoba numer dwa ‘ty chyba Toola nie słyszałeś, a z repertuaru Radiohead znasz chyba najlepiej wywiad dla Pani domu’. Z odpowiedzią na pytanie ‘kto ma rację?’ przychodzi Marcin Rychlewski.
Jedenastu w komisji. Zwycięzca może być tylko jeden. Nagroda? Jakaś nagroda być musi. Więc zaczynamy.
W Centrum Kultury Zamek w Poznaniu odbyło się spotkanie z cyklu „Seryjni Poeci” z Bohdanem Zadurą i Joanną Orską. Okazją było wydanie Wierszy wybranych Bohdana Zadury w Wydawnictwie Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej i Centrum Animacji Kultury. Zapraszamy do przeczytania wywiadu, jaki przeprowadziliśmy z Bohdanem Zadurą.
O tym, że Warszawa leży daleko od Poznania, i to zarówno jeśli wziąć pod uwagę odległość w kilometrach, jak i mentalność, wiadomo nie od dziś. Gdy przez Warszawę przetaczały się dwa wrogie marsze 11 listopada – Poznaniacy zajadali się rogalami marcińskim (marsze przytomnie odłożywszy o tydzień); gdy w stolicy 13 grudnia ruszył w zimnie kolejny „Marsz Niepodleglości i Solidarności” wielkopolscy fani dobrej muzyki udali się do Meskaliny na energetyczny koncert Franka Turnera. I o dziwo nawet przy takiej okazji pamiętaliśmy o wydarzeniach 13 grudnia 1981 roku.
O nowej edycji wierszy Bohdana Zadury, o recepcji współczesnej poezji wśród młodych czytelników, o sposobach przeciwdziałania nihilizmowi czytelniczemu z Joanną Orską rozmawiją Romek Franczyk i Piotr Lewicki.
Tuż przed Gwiazdką, jakby wprost gotowe prezenty pod choinki naszych bliskich, pojawiły się w księgarniach Dziewczyny wojenne Łukasza Modelskiego. Książka ciekawa, świetnie napisana i pobudzająca do refleksji. Co więcej, mimo podjętego tematu i często tragicznych losów bohaterek, pełna swoistego optymizmu i miłości życia. Nie bójmy się po nią sięgnąć nawet, jeśli nie lubimy biografii, książek wojennych czy historycznych – ta pozycja wymyka się łatwym klasyfikacjom.
Powieść Ignacego Karpowicza, Balladyny i romanse, zawieszona między dwoma – jakże sobie bliskimi – światami zmierza do końca końców. Ludzkie sprawy spotykają się z bezpośrednią boską ingerencją. Losy wielu, m.in. pięćdziesięcioletniej dziewicy, jej bratanicy – nimfomanki, pary gejów, splotą się z losami jakże innych postaci, w których poczet możemy wliczyć Afrodytę, Jezusa, Ozyrysa. A to wszystko dlatego, że zamknięto niebo. Dzielnicę chrześcijańską, grecką. Wszystkie! Teraz bogowie udają się do kraju z promocji, do Polski, której największymi osiągnięciami reklamowanymi w niebiańskiej broszurze są Chopin i bigos.
Organizatorzy Sputnika znowu pokazali nam sporo interesujących filmów rosyjskich, z których największe poruszenie wbudziły te niemieckie.
Sobota, 10. Grudnia 2011 oprócz szeregu zajmujących nas codziennych spraw, minęła w Poznaniu pod znakiem Mozarta. Stało się tak za sprawą koncertu Orkiestry Filharmonii Poznańskiej pod batutą Christophera Hogwooda, który objął dyrygenturę i prowadzenie koncertu. Wydarzenie miało miejsce w Auli Uniwersyteckiej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza mieszczącej się przy ulicy Wieniawskiego 1.
Kultura mocna to kultura dysponująca wielością możliwości uczestnictwa – profesor Przemysław Czapliński proponuje jak walczyć o kulturę. Jaki to rodzaj walki? Przenikliwy i świadomy. Skuteczny? Z Przemysławem Czaplińskim rozmawia Romek Franczyk.
Ostatni weekend upłynął przynajmniej niektórym Poznaniakom w rytm utworów Bacha i w estońskim klimacie. A wszystko to za sprawą organizowanego już po raz czwarty nostalgiafestival. Relacja z dwóch koncertów w ramach tego wydarzenia poniżej.
Jak sprawić, żeby polski widz opuszczał salę kinową zażenowany, żałując dwudziestu złotych i stu pięćdziesięciu minut spędzonych w kinie? Zrobić komedię i zaangażować do niej Karolaka z Adamczykiem (jeśli Szyc i Kot grają akurat gdzie indziej). Przepis na klęskę, który znakomicie sprawdził się w przypadku „Wyjazdu integracyjnego”, „Śniadania do łóżka” i kilku innych filmów, które litościwie pominę milczeniem, zawiódł na szczęście w przypadku najnowszej propozycji komercyjnego polskiego kina – „Listów do M.” Dlaczego?
Rozpoczął się Poznański Kongres Kultury. Goście z Polski (i nie tylko) przyjechali rozmawiać. O czym? Debata tocząca się pierwszego dnia: „Jakimi językami mówimy o kulturze?” pokazała, że w dużej mierze o przyszłości. I to językami (może głosami) do siebie zbliżonymi. A to nie lada wyczyn, bo jeden stolik, a przy nim naukowcy, politycy, rozbratowiec, artysta.
Na ekranach kin pojawiła się właśnie kolejna część Sagi Zmierzch: Przed świtem, cz. 1. Z tej okazji sprowokowaliśmy krótką rozmowę między osobą, której wrażenia były sceptyczne a entuzjastką Sagi. Zapraszamy!
W ostatnich dniach w kinach pojawił się film niezwykły – Niebezpieczna metoda – który podjął próbę zmierzenia się z tematem dotąd omijanym przez twórców tak zwanej popkultury szerokim łukiem. Reżyser, David Croneberg, zasługuje na uznanie, choćby za odważną próbę podjęcia tematu zdałoby się zupełnie nie kinowego. Bo ostatetcznie psychologa można odwiedzić, można o nim czytać – ale czy coś ciekawego może wyniknąć z oglądania go na dużym ekranie przez blisko dwie godziny ?
Fenomen Freuda polega na tym, że jego spuścizna analizowana jest przez następne pokolenia. Mimo że przedstawicieli tej dyscypliny można wymienić wielu, to jednak ich nazwiska nie przekroczyły ram nauki i nie wdarły się na stałe do kultury.
Słowa piosenki Roberta Gawlińskiego „Jeden dzień, jedna noca a w życiu jakoś piękniej” sprawdzają się w przypadku losów bohaterów filmu Lone Scherfing „Jeden dzień” – czy jednak życie wyda się widzom piękniejsze po jego obejrzeniu nie jest już takie pewne. Adaptacja książki Davida Nichollsa pod tym samym tytułem potwierdziła starą prawdę iż czasem najlepszy w całym filmie bywa zapowiadający go zwiastun. Niestety…
| ©2012 StanSkupienia | biuro@stanskupienia.pl |